samulczyk ← Mailbox - pierwsze wrażenia

Mailbox - pierwsze wrażenia


Przez weekend w temacie poczty elektronicznej sporo się dla użytkowników iPhone’a wydarzyło. Wreszcie światło dzienne ujrzał wyczekiwany Mailbox, aplikacja, która miała być remedium na problemy z pocztą. Nie mogło oczywiście obyć się bez problemów i komplikacji. W tym przypadku dla wielu osób był to system rezerwacji rodem z PRL. Mnie udało się zarejestrować w miarę szybko (byłem około 18 000 w kolejce) i już w sobotę mogłem sprawdzić, czy Mailbox dla iPhone’a jest tym, na co czekałem.

Jeśli zastanawiasz się, czy Mailbox jest dobrym rozwiązaniem, nie mam dla Ciebie prostej odpowiedzi. Program faktycznie jest dość nowatorskim podejściem do poczty i dla wielu użytkowników będzie czymś dziwnym. Jeśli jesteś zaznajomiony z terminem „inbox zero“ to będziesz czuł się jak ryba w wodzie. Jeśli natomiast masz w swojej skrzynce tysiące nieusuniętych wiadomości, poczta w takim ujęciu będzie dla Ciebie koszmarem.

Wykorzystując filozofię „inbox zero“ program próbuje zmusić użytkownika, żeby w jego skrzynce odbiorczej nie został żaden e-mail. Oznacza to, że maile są traktowane jako zadania do wykonania i z każdym z nich trzeba coś zrobić. Opcje są cztery:

- odpisujemy i oznaczamy „zadanie“ jako wykonane
- wiadomość jest śmieciem i ją usuwamy
- zadanie chcemy wykonać w późniejszym terminie
- zadanie jest częścią jakiegoś projektu i kierujemy je na odpowiednią listę

Wszystko odbywa się za sprawą intuicyjnych gestów. Jeśli odpowiedziałeś na wiadomość, lub wykonałeś zawarte w niej zadanie krótkie przesunięcie w prawo oznaczy zadanie jako wykonane. Jeżeli wiadomość jest spamem, albo informacją niepotrzebną wykonujesz długie przesunięcie w prawo. Krótkie przesunięcie w lewo pozwoli Ci na przesunięcie zadania o jeden z dostępnych, zdefiniowanych czasów i program przypomni Ci o wiadomości później. Długie przesunięcie w lewo pozwoli Ci dodać wiadomość do, którejś z dostępnych, bądź stworzonych przez Ciebie list.

Gesty na początku wydają się mało intuicyjne i trzeba się do nich trochę przyzwyczaić. Już po krótkim czasie mnie przestały sprawiać problemy i byłem w stanie dość sprawnie wyczyścić skrzynkę odbiorczą. Ciekawie rozwiązana jest sprawa przekładania zadań na inny termin. Są one w jakiś sposób oznaczone na serwerze Mailbox i pojawiają się ponownie w skrzynce tak, jakby właśnie przyszła do nas wiadomość.

Program jest zrobiony bardzo ładnie i ma przyjemny dla oka interfejs. Tutaj nie da się mu nic zarzucić. Mam jednak kilka uwag co do działania samego programu, które rzucają na Mailbox taki mały cień.

Po pierwsze, program obsługuje tylko konta gmail - jeśli z niego nie korzystasz, nie jest dla Ciebie. Do tego dane przechodzą przez serwer aplikacji. Z tego właśnie wynika system rezerwacji i stopniowe dopuszczanie użytkowników do usługi. Twórcy bali się, że ich serwery nie wytrzymają ruchu. Obawy były chyba uzasadnione, biorąc pod uwagę jak wydłużyła się kolejka oczekiwania (grubo ponad pół miliona). Po drugie, korzystając z aplikacji trzeba pogodzić się z tym, że pomiędzy programem, a naszym kontem jest dodatkowy pośrednik i jest to potencjalna luka bezpieczeństwa. Do tego, podobno dla naszej wygody, serwer parsuje wiadomości dla poprawy czytelności konwersacji, ale chyba średnio sobie z tym radzi, przez co niektóre wiadomości wyglądają inaczej niż powinny. To wszystko da się chyba jednak poprawić i mam nadzieję, że w krótkim czasie tak właśnie będzie.

Moje oczekiwania były bardzo duże i może spodziewałem się ciut więcej, ale pomijając te drobne wady Mailbox jest całkiem niezły. Już po krótkim czasie mogę stwierdzić, że jest to rozwiązanie dla mnie. Od jakiegoś czasu regularnie czyszczę swoją skrzynkę odbiorczą i dostałem wyśmienite narzędzie, które mi w tym pomaga. Jeśli też chciałbyś zapanować nad swoją pocztą - radzę spróbować. Mailbox dla iPhone’a jest dostępny za darmo i jeśli tylko przeczekasz system rezerwacji, możesz przekonać się jak to działa na własnej skórze.

Dla zainteresowanych kilka zrzutów ekranu.

Opublikowano 5 lat temu. Tagi: , , , .

Sebastian Samulczyk © 2014
http://samulczyk.pl