samulczyk ← Moje późne wrażenia z WWDC 2013

Moje późne wrażenia z WWDC 2013


10 czerwca internety opanowało Apple, a konkretniej narzekania z powodu tego co zostało pokazane. Zaczęło się spokojnie, później pojawiły się rzeczy pozytywne, a na końcu szok i niedowierzanie. Piszę o tym wszystkim tak późno, ponieważ nie lubię oceniać czegoś bardzo szybko. I słusznie. Gdybym popełnił ten wpis od razu po WWDC 2013 byłby on zupełnie inny. Zacznijmy jednak od początku…

Oczekiwania wobec firmy z Cupertino od dawna już są ogromne. Co roku przed każdą większą konferencją wszystkie portale i blogi prześcigają się w typowaniu nowości, rewolucyjnych zmian albo wieszczą firmie szybką klęskę. Apple nie robiło jednak żadnych gwałtownych ruchów i zamiast wprowadzać jakieś "ulepszenia" na siłę kontynuowało politykę ewolucji swoich produktów. Nie jest to może najciekawsza droga dla żądnych sensacji gapiów, ale sprawdzała się idealnie.

Na WWDC 2013 w tym właśnie kierunku poszedł jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie produktów, a mianowicie OS X. Mavericks, bo tak będzie nazywał się nowy system dla Maców z wyglądu, poza małymi detalami nie zmienił się prawie wcale. Tak więc tworząc ten wpis na drugiej wersji Developer Preview czuję się jak w domu. System obsługuje się praktycznie tak samo i dla zwykłego użytkownika to cały czas ten sam fajny OS X. Są oczywiście błędy, ale pamiętać należy, że jest to wersja beta i ma prawo się sypać. Kto zainstalował jako swój jedyny system, zrobił to na własną odpowiedzialność.

W tę samą stronę poszło Apple z nowymi modelami Macbooka Air. Wizualnie nie zmieniło się nic. W środku mamy jednak najnowsze, super oszczędne procesory Intela z serii Haswell, dzięki którym komputer może pracować znacznie dłużej na baterii. I trudno się dziwić, że brakuje jakichś rewolucyjnych zmian. Innym komputerom i tak daleko do perfekcji Macbooka Air.

Dalej zaczęło się jednak robić ciekawie. Mac Pro, którego spisywałem już na straty został ponownie ożywiony. Była to co prawda mały zwiastun, bo nie podano ani cen, ani jakichś przybliżonych terminów premiery, ale przynajmniej ci, którzy czekali na nową serię maszyn dla profesjonalistów mogą się uspokoić. Został przyjęty z tego powodu bardzo ciepło i nikomu nie przeszkadzało nawet to jak wygląda.

mac_pro_2013_back_view

Było co prawda trochę głosów, że wygląda jak termos, popielniczka, albo podgrzewacz do kubków, ale nikt nie powie, że sprzęt jest słaby. Podziwiać należy to, jak w 1/8 objętości starego Maca Pro (a do małych nie należał) upchnięto sprzęt o prawie 2x większej wydajności. Mnie osobiście nowa wersja bardzo się podoba i jest dowodem na to, że potężna maszyna wcale nie musi być wielka, szara i prostokątna i zajmować połowę przestrzeni pod biurkiem.

Gwoździem programu, a niektórzy twierdzą, że i do trumny Apple była jednak kolejna, siódma już wersja iOS, oprogramowania dla iPhone'a, iPoda Touch i iPada. Sam oglądając prezentację przecierałem oczy ze zdumienia z nadzieją, że coś mi się przywidziało i że to wcale nie jest na poważnie. Płaski interfejs z pstrokatymi gradientami był dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Spodziewano się dużych zmian, ale chyba nikt tak radykalnych. Zdruzgotany obejrzałem prezentację do końca pocieszając się, że na szczęście nie zepsuli OS X i zaczekałem aż pojawi się pierwsza wersja beta dostępna dla deweloperów.

IMG_0100

Po instalacji wrażenie z prezentacji, owszem, utrzymywało się, ale z czasem zaczynało słabnąć. Po dwóch tygodniach spędzonych z wersją beta mogę śmiało powiedzieć, że to ten sam dobry iOS. Działa praktycznie tak samo, robi to samo i dodano do niego kilka fajnych funkcji. Po co ta rewolucja w wyglądzie interfejsu? Dopiero się dowiemy. Apple znane jest z tego, że raz na jakiś czas łamie schemat i kompletnie zaskakuje czymś dla siebie nietypowym. Pamiętacie kolorowe komputery iMac?

colors_2000

To taka mała rewolucja. Ive, z którego teraz wszyscy się śmieją[1. http://jonyiveredesignsthings.tumblr.com] już raz potrafił czegoś takiego dokonać. Tchnął nowe życie w komputery osobiste, które dotychczas były szare i nudne. Może i nowy iOS nie powala wyglądem, może jest zbyt jaskrawy, ale to może być właśnie to, co zamknie usta wszystkim, którzy narzekają, że stał się nudny i przewidywalny. Pamiętać bowiem należy, że od ikon, które łatwo przecież zmienić ważniejsze jest to jak system działa i jakie funkcje będzie oferował. A po dwóch tygodniach mogę powiedzieć, że będzie bardzo dobrze, a i do wyglądu można się przyzwyczaić i wcale nie przeszkadza. Pójdę nawet dalej - iOS 7 bardzo mi się spodobał.

Tak więc mimo początkowego niezadowolenia jestem coraz bardziej dobrej myśli. Apple nie istnieje przecież od wczoraj i mają cały sztab ludzi, którzy doskonale wiedzą co robią. Może zrobili coś na ostatnią chwilę, może nie wszystko jest jeszcze spójne i konsekwentne, ale do jesieni, czyli okresu, w którym iOS 7 zostanie oficjalnie wydany jest jeszcze sporo czasu i dużo może ulec zmianie. Tego i sobie i Wam życzę.

Na koniec krótka ankieta:

iOS 7 jest:

  • ładny (70%, 7 Votes)
  • brzydki (30%, 3 Votes)

Total Voters: 10

Loading ... Loading ...

Podsumowanie za tydzień.

Opublikowano 4 lata temu. Tagi: , , , , , .

Sebastian Samulczyk © 2014
http://samulczyk.pl