samulczyk ← Czy jazda rowerem po mieście jest niebezpieczna?

Czy jazda rowerem po mieście jest niebezpieczna?


Wczoraj Wojtek Pietrusiewicz, znany w sieci jako @moridin_ zalinkował do filmiku, w którym rowerzysta zostaje potrącony przez samochód, oświadczając jednocześnie, że dlatego właśnie jeździ rowerem po chodnikach. I chociaż szkoda mi rowerzysty, bo sytuacja do przyjemnych nie należy z Wojtkiem nie zgadzam się kompletnie.

 Chodnik wcale nie jest bezpieczny

Po pierwsze, uważam, że jazda chodnikiem z kilku względów jest dla rowerzysty dużo bardziej szkodliwa niż jazda ulicą. Na chodniku jest mnóstwo pieszych, którzy przedmiotowo rzecz ujmując są obiektami o trudnym do przewidzenia kierunku ruchu. Bardzo łatwo o to, żeby ktoś wszedł prosto pod rower, wyszedł akurat z bramy lub otworzył drzwi samochodu, kompletnie zaskakując rowerzystę.

Byłem już świadkiem sytuacji, w której rowerzysta jadący chodnikiem był uczestnikiem nieprzyjemnego zderzenia z drzwiami auta. Nic przyjemnego i sam nie mam zamiaru narażać się na takie niebezpieczeństwo.

Do tego dochodzi stan techniczny roweru, który moim zdaniem znacząco pogarsza się przez ciągłe podjeżdżanie pod krawężniki, jazdę po nierównych płytkach chodnikowych. Szkoda mi opon, dętek i samych obręczy kół, bo serwisowanie roweru co drugi tydzień jest wyjątkowo upierdliwe.

Dlaczego jadę ulicą?

Z kilku względów. Przede wszystkim, uważam, że jest bezpieczniej. Kierowcy, a przynajmniej ci z Poznania zdali się już przyzwyczaić do obecności cyklistów w mieście. Jadąc ulicą czuję się pewnie i bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś mnie wyprzedzał w zagrażający mi sposób.

Jazda ulicą jest bezpieczniejsza niż chodnikiem.

Po drugie, dzięki temu, że nie musisz co chwilę kogoś omijać sam zachowujesz się na drodze bezpieczniej. Nie ma nic gorszego niż rowerzysta, który jedzie ulicą slalomem. Trudno przewidzieć jego następny ruch i faktycznie istnieje obawa, że za chwilę, omijając dziurę lub studzienkę wjedzie komuś prosto pod maskę.

Ja zawsze jadę rowerem w  takiej odległości od krawężnika, żeby tych studzienek nie musieć omiajć. Dzięki temu mogę zachować cały czas prosty tor jazdy. Dodatkową korzyścią jest to, że dzięki temu nie zostawiam kierowcy złudzeń, że wyprzedzi mnie bez zmiany pasa.

Po trzecie, jazda ulicą jest lepsza ze względów praktycznych. Jadąc na rowerze do pracy chodnikiem, zmarnowałbym strasznie dużo czasu. Nie mógłbym poruszać się z taką prędkością jak po ulicy, straciłbym dużo czasu na przejścia dla pieszych, wiadukty, tunele. Nie po to wsiadam na rower, żeby przemieszczać się w tempie MPK.

 Sami jesteśmy sobie winni

Rowerzysta z filmiku, chociaż faktycznie przepisów nie złamał i miał pierwszeństwo, po części sam jest sobie winny. Tak samo dostałby, gdyby jechał samochodem, bo najwyraźniej kierowca go w ogóle nie widział. A przecież każdy, kto zdawał w Polsce na prawo jazdy słyszał o zasadzie ograniczonego zaufania.

Z zasady, nigdy nie ufam innym uczestnikom ruchu.

Najgorsze co można zrobić, to właśnie będąc zbyt pewnym siebie i polegając w 100% na przepisach i zachowaniu innego uczestnika wjechać komuś pod koła. Zawsze lepiej jest trochę się zawahać, niż wjechać pod rozpęczony samochód. Jako rowerzysta i kierowca zawsze się do tego stosuję i dzięki temu minimalizuję niebezpieczne sytuacje.

Takich, nie z mojej winy miałem tylko dwie. Raz kierowca ciężarówki ominął mnie w taki sposób, że mógłby mnie uczesać lusterkiem. Od wtedy zawsze jadę trochę dalej od krawężnia. W razie czego mam gdzie uciec i kierowca musi mnie wymijać. Druga sytuacja miała miejsce, kiedy wkurzony tym, że go wyprzedziliśmy kierowca próbował nas celowo potrącić. Cóż, debil i tyle.

Bardzo dużo zależy od ciebie

Chciałem napisać, że wszystko zależy od ciebie, ale niestety, nie mogę. Nigdy nie można wykluczyć tego, że zdarzy się jakieś nieszczęście. Prawda jest jednak taka, że najczęściej nasze bezpieczeństwo na drodze zależy od nas samych. Jeżeli jedziesz w sposób pewny i przewidywalny, ale uważny to nikt z ciebie mokrej plamy nie zrobi.

Opublikowano 4 lata temu. Tagi: , .

Sebastian Samulczyk © 2014
http://samulczyk.pl