samulczyk ← Zabawa w inteligentny dom z HomeKit

Zabawa w inteligentny dom z HomeKit


Inteligentny dom to obecnie żadna nowość i tego typu rozwiązania były już dostępne na rynku od lat. Niestety, są one z reguły nadmiernie skomplikowane i drogie. Apple, udostępniając HomeKit zmieniło tę sytuację - inteligentny dom stał się czymś prostym do osiągnięcia. Pod warunkiem, że śpisz na pieniądzach.

Czym różni się rozwiązanie Apple od konkurencji? Przede wszystkim tym, z czego firma słynie - prostotą obsługi. Urządzenia dodaje do systemu przez aplikacje w kilku prostych krokach, a Apple TV 4 generacji, na którym nie trzeba konfigurować nic zostaje domowym hubem, który pozwala na zdalne sterowanie urządzeniami w domu.

Nie trzeba być znawcą programowania, wykwalifikowanym projektantem i monterem instalacji i wykonywać dziwnych manewrów w konfiguracji routera, żeby otwierać jakieś porty i przepuszczać ruch sieciowy. Cała komunikacja użytkownika z urządzeniami jest bezpiecznie szyfrowana i odbywa się przez iCloud, usługę Apple.

Niestety, żeby HomeKit działał fajnie, trzeba przygotować się na małe wydatki. Niezbędny będzie iPhone, bo to on jest interfejsem, w którym konfigurujemy i obsługujemy system. Do obsługi zdalnej potrzebne jest urządzenie, które spełni rolę huba. Może to być iPad, ale podobno jest to kiepska opcja. Idealnie spisuje się Apple TV, które schowane gdzieś w okolicach telewizora działa sobie non-stop. Gdybym musiał wydać takie pieniądze, żeby w ogóle zacząć zabawę z inteligentnym domem - chyba bym odpuścił. Na szczęście iPhone w naszym życiu zagościł już dawno i raczej nigdzie się nie wybiera, a Apple TV dostałem na szkoleniu jako „pomoc dydaktyczną do wyświetlania materiałów szkoleniowych“.

Co w tym domu takiego inteligentnego?

Od razu zaznaczę, że ta nazwa mnie śmieszy. Nie ma w tym nic inteligentnego i takie określenie jest moim zdaniem nie na miejscu. Dużo bardziej odpowiednim słowem byłoby tutaj „automatyzacja“.

Dostępnych typów urządzeń jest bardzo dużo. Są termostaty do sterowania centralą domowego ogrzewania, są regulatory ogrzewania bezpośrednio na zawór grzejnika, czujniki temperatury powietrza, zalania, dymu, zaczadzenia, jakości powietrza, ruchu. „Inteligentne“ gniazdka, listwy zasilające, przełączniki ścienne, bramy garażowe, domofony, zamki do drzwi, rolety okienne... Wymieniać można bardzo długo, a lista obsługiwanych urządzeń wciąż rośnie.

Oczywiście mieszkając w kamienicy możemy zapomnieć o takich rozwiązaniach jak domofon czy brama garażowa, ale wciąż jest mnóstwo innych opcji, z których można skorzystać. Na początek najbardziej logiczne wydaje się być ogrzewanie i oświetlenie. I właśnie od ogrzewania zaczęliśmy.

Drogi grzejniku...

Sterowanie naszym ogrzewaniem jest upierdliwe. W domu mamy rozdzielnik ciepła, który kiedyś miał jakiś siłownik i podłączony do niego sterownik. Oczywiście po latach użytkowania odmówił dalszej współpracy. W poszukiwaniu nowego rozwiązania skierowaliśmy nasze oczy w stronę nowych siłowników i kompatybilnych z nimi „inteligentnych“ sterowników pod HomeKit. Świetne wrażenie sprawiały dwa modele: EcoBee3Honeywell Lyric T5. Po wielu analizach okazało się, że centralne sterowanie ogrzewaniem na rozdzielniku ciepła mija się u nas z celem z kilku względów. Przepływy w kaloryferach musiałyby być bardzo dokładnie wyregulowane, żeby utrzymać stałą temperaturę w każdym pomieszczeniu, a wspomniane termostaty potrzebują dodatkowego czujnika temperatury w reprezentatywnym miejscu, żeby odpowiednio sterować temperaturą. Po drugie - tak na prawdę to nie chcemy mieć takiej samej temperatury w każdym pomieszczeniu na raz, bo np. w łazience grzanie potrzebne jest tylko rano i wieczorem, w sypialni tylko w nocy, za to w innych pokojach w nocy już nie bardzo.

Zdecydowaliśmy się więc na inne rozwiązanie. Rozdzielnik ciepła jest cały czas otwarty, ale ogrzewanie „kosztuje nas“ tylko wtedy, gdy otwarte są zawory na grzejnikach. Rozsądnym wyborem okazało się więc urządzenie Elgato Eve Thermo.

Bzzzz-Bzz...

Urządzenie jest dość spore, ale jego wygląd zupełnie to rekompensuje. Zakupiliśmy wychodzący ze sprzedaży model z 2016 roku bez wyświetlacza, więc o Eve Thermo możemy powiedzieć tyle, że jest biały.

 

Instalacja była banalna. Eve Thermo, dzięki dołączonym trzem przejściówkom pasuje na większość zaworów chyba popularnej firmy Danfoss. Szybka konfiguracja zgodnie z obrazkową instrukcją przez aplikację, automatyczna kalibracja i już. Urządzenie jest praktycznie niezauważalne, czasami słyszalne są dźwięki silnika sterującego zaworem, ale nie jest to nic uciążliwego. No ale nie kupuje się termostatu po to, żeby ładnie wyglądał i był cichy, dlatego...

Co potrafi Eve Thermo?

Przede wszystkim potrafi być termostatem. To w końcu główna rola tego urządzenia. Co prawda szkoda, że w stosunku do nowego modelu, brak mu możliwości sterowania dotykowym panelem na obudowie. Poza tym jednym mankamentem, dzięki któremu dużo lepsza była cena, urządzenie jest wręcz idealne. Jego możliwości doskonale ilustrują zrzuty ekranu.

 

Tak więc, przede wszystkim Elgato Eve Thermo steruje zaworem grzejnika, na którym został założony. W najprostszej konfiguracji, ustawiamy sobie jakąś temperaturę, a reszta dzieje się automatycznie, przy użyciu wbudowanego w urządzenie czujnika temperatury.

Oczywiście grzanie nie jest potrzebne cały czas. Możemy więc ustalić terminarz ogrzewania, na którym definiujemy sobie kiedy i jakie temperatury mają być utrzymywane. Na załączonych obrazkach widać, że w pokoju dziennym ogrzewanie działa od 6:00 do 23:00 i ma utrzymywać stałą temperaturę 21°C. Poza tymi godzinami w pokoju raczej nikt nie będzie przebywał, więc żądana temperatura to 17°C. Działanie Eve Thermo doskonale ilustruje wykres, na którym widać kiedy i jak mocno otwierany był zawór.

Urządzenie potrafi wykryć nagłe spadki temperatury, np. kiedy otworzymy okno w celu wywietrzenia pokoju. Wtedy samo wyłącza się na 10 minut. 

Użyteczność jest dopełniona przez funkcje HomeKit. Możliwości jest sporo, ale ta przydatna w przypadku ogrzewania jest taka, że kiedy ostatnia osoba (a raczej ostatni iPhone) opuści nasze mieszkanie, termostaty wyłączają się kompletnie, a gdy któreś z nas do domu wróci, wszystko wraca do ustalonego terminarza.

I co z tego?

Korzyści płynących z takiego rozwiązania jest kilka. Przede wszystkim, raz skonfigurowane ogrzewanie po prostu działa. Nie muszę zastanawiać się czy na pewno zamknąłem grzejniki przy wyjściu z domu, jak je ustawić, żeby osiągnąć optymalną temperaturę w domu. Eve Thermo nagrzewa pomieszczenie do wybranej temperatury i będzie ją utrzymywało.

Producent utrzymuje (a jakże), że „inteligentne“ ogrzewanie pozwala zaoszczędzać na kosztach ogrzewania. Patrząc na wykresy, jestem skłonny w to uwierzyć. Przede wszystkim, przez większość czasu grzejnik otwarty jest na mniej niż 25%, większe skoki występują tylko rano, albo jeśli temperatura w domu spadnie po dłuższej nieobecności. Wygląda na to, że faktycznie bardziej opłaca się utrzymywać w domu stałą temperaturę, niż grzać sporadycznie, ale mocno. Na razie są to tylko nasze domysły, efekty zobaczymy przy następnym rozliczeniu kosztów ogrzewania.

Smród Androida...

Tak więc, „inteligentnych“ termostatów mamy w domu dwa. Spisują się jak na razie całkiem nieźle i myślę, że wkrótce wymienimy na takie same pozostałe trzy „głupie“ termostaty. Wtedy moje oczy, ku niezadowoleniu Kasi, zwrócą się w kierunku kolejnych ulepszeń.

Tymczasem, na domowym serwerze zainstalowałem aplikację Homebridge. To w dużym skrócie mostek, pozwalający podłączyć pod HomeKit wszystko, co ma połączenie z siecią i nie zdąży uciec na drzewo. Rozwiązanie potężne, potrafiące bardzo dużo, ale niestety, tak jak nabijam się w podtytule, śmierdzi Androidem. Jest napisane chyba w Javascript, a konfiguracja to siermiężny plik tekstowy. Niemniej jednak, dla zabawy wyciągam sobie przez niego kilka informacji o domowym serwerze.

W przyszłości, być może zakupimy adapter Z-Wave na USB, co wraz ze skonfigurowanym na serwerze i spiętym z Homebridge serwerem Z-Way otworzy przed nami jeszcze większe możliwości rozbudowy systemu, bo w niektórych kategoriach tego typu urządzenia są bardziej dostępne lub po prostu tańsze. Jest to już niestety trochę kombinowania, ale mój mały, uśpiony wewnętrzny majsterkowicz już zaciera ręce.

Tak więc, po długiej przerwie rzucam się ponownie w wir kombinowania i automatyzacji domu, bo przecież jakieś gadżety do zabawy muszą być. Inaczej, byłoby nudno. Tymczasem, jeśli macie jakieś pytania lub komentarze, jak zwykle zapraszam na Facebooka

Opublikowano 12 miesięcy temu. Tagi: , , , , , , , .

Sebastian Samulczyk © 2018
http://samulczyk.pl