Nie jestem wielkim miłośnikiem kawy. Zacząłem ją pić mając 26 lat. Kawa zawsze kojarzyła mi się, pewnie za sprawą rodziców, ze śmierdzącą cieczą o konsysntencji i barwie smoły. Oczywiście można też stwierdzić, że jest to jedna z moich fanaberii – nie próbowałem czegoś ale wiem, że nie lubię. Podejrzewam, że rodzice po prostu pili tak mocną kawę, że dla dziecka mogła być najzwyczajniej w świecie obrzydliwa.
Jak to w życiu bywa, kobieta potrafi zmienić mężczyznę i w końcu kawę pić zacząłem. Zazwyczaj przesłodzoną lurę, ale jednak. Co za tym idzie – zacząłem pojawiać się w miejscach, gdzie dobrą kawę można sobie kupić, czyli kawiarniach. Jedną z takich kawiarni jest poznańska Sztukafeteria, znajdująca się przy ulicy Gołębiej, koło Starego Rynku.

