Jest taki rodzaj filmów, których wyjątkowo nie lubię. Oglądanie romansów do przyjemności nie zaliczam ale tym razem zostałem przekonany, żeby pójść do kina na nową adaptację Anny Kareniny. Nie czytałem powieści Lwa Tołstoja więc nie wiedziałem o czym dokładnie będzie film i mogłem bezpiecznie założyć, że będzie nudny.

