• Minimalizacja kosztów


    W związku z tym, że moja luba wyjechała za granicę – trudno jest utrzymać stały kontakt. Trudność ta polega na tym, że ona nie ma tam dostępu do internetu. Gdyby nie to – byłoby relatywnie dobrze. Niestety, trzeba sobie radzić inaczej. Pozostał więc tylko telefon.

    Stawki w r0amingu w Orange są straszne. Koszt minuty połączenia na telefon we francuskim Orange to 3zł za minutę. Cholernie się nie opłaca. Można obniżyć koszt takiego połączenia usługą wybrany kraj, która obniża cenę do 1,30zł za minutę. Jest już trochę lepiej. Mogę też dzwonić na numer polski, jednak wtedy płacę ja, jak za połączenie w Polsce i ona, z tego co wiem 1zł za każdą minutę odebranego połączenia. Do tego dopuścić jednak nie chcę.

  • Одесса

    Одесса


    Dlaczego Ukraina – takie pytanie najczęściej słyszę od osób, z którymi rozmawiam o moim ostatnim wypadzie za miasto. Przyczyna była prosta – Kasia, mistrzyni wyszukiwania okazji znalazła ofertę first minute i przelot LOTem mieliśmy łącznie o 1000zł taniej niż w normalnej ofercie. Zadecydowały też względy turystyczne. Taka okazja cenowa może się nie powtórzyć i na pewno nie jest to miejsce, gdzie jak na zawołanie latają Ryan Air i Wizz Air.

    Pominęliśmy zupełnie fakt, że nie znamy ukraińskiego, albo chociaż rosyjskiego (no dobra, umiem czytać cyrylicę), zaopatrzyliśmy w aktualny (aha…) plan Odessy, przewodnik po Krymie (jakże praktycznie:-), spakowaliśmy walizkę i ruszyliśmy w trasę.

    Lot trwał niecałe dwie godziny i przebiegł bez problemów, tak więc dość szybko mogliśmy się cieszyć klimatem czarnomorskiej osady. Słońce bardzo przyjemnie grzało, a my po znalezieniu najbliższego przystanku komunikacji miejskiej udaliśmy się do centrum na piechotę. Oto dlaczego.

  • Intrygi, morderstwa i seks w Watykanie…

    Intrygi, morderstwa i seks w Watykanie…


    Amerykańska stacja telewizyjna Showtime ma zdolność do produkowania niezłych seriali. Rome, The Mentalist, The Tudors – to moje ulubione seriale. Niedawno amerykanie wydali nową serię, rzucając nas ponownie (jak w The Tudors) w okres Renesansu.

  • Garageband – grać (prawie) każdy może…

    Garageband – grać (prawie) każdy może…


    Steve Jobs po prezentacji nowego programu dla iPada – Garageband powiedział tak: I’m blown away with this stuff. (…) Anyone can make music now. Czy aby na pewno? Well, yes and no, Mr. Jobs…

    Garageband to program znany już z komputerów Mac. Służy do amatorskiego montażu dźwięku (przynajmniej dla mnie). Można nagrać instrumenty, trochę nad nagraniem popracować i stworzyć w zasadzie bez studia coś co brzmi w miarę przyzwoicie. Garageband dla iPada to program trochę inny. Owszem, nadal można do niego podłączyć instrument (wymaga to jednak dodatkowego sprzętu). Na iPadzie położono jednak nacisk na coś innego. Mamy cały zestaw wirtualnych instrumentów, które obsługujemy dotykając ekran. Dzielą się one na 2 kategorie.

  • Trochę o pewnym Jakubie…

    Trochę o pewnym Jakubie…


    Jakub Wędrowycz – kto nie zna, niech żałuje. Egzorcysta-amator, bimbrownik, kłusownik (poluje za pomocą linki hamulcowej). Starzec z wioski Stary Majdan na kresach. Ale za to jaki. Niejeden młody miałby w starciu z nim przesrane. Pełen wigoru dziadek przeżywa tak niesamowite przygody, że jedyne co można zrobić po lekturze (a i w trakcie też) to kulać się po podłodze ze śmiechu. Niby akcja dzieje się w czasach (powiedzmy) współczesnych, a tu UFO pod wioską, topielce uszkadzające bimbrociąg, bimber pędzony w silosie po zbożu, Lenin powstający z grobu, rzucanie uroków wypędzanie duchów i inne cuda.

    A to wszystko wymyślił Andrzej Pilipiuk, z wykształcenia archeolog. Wygląda trochę jakby był synem Wędrowycza, trochę podobny kształt twarzy jak u starca z ilustracji. Tylko młodszy i z brodą. Tak przynajmniej wyszedł na zdjęciu z książki. Na tylnej okładce widnieje napis:

  • Krótki podręcznik przekraczania granic

    Krótki podręcznik przekraczania granic


    Temat dość nowy na mojej stronie, bo od razu powinienem zaznaczyć, że nie jestem czytelnikiem. Owszem, zdarza mi się chwycić za książkę. Może nie za często, ale jednak. Z reguły sięgam jednak po utwory dość łatwe, przy których nie muszę zbyt wiele pomyśleć. W moim “repertuarze” z reguły pojawiał się Pratchett, ostatnio Pilipiuk. O podręczniku Final Cut Pro nie ma sensu raczej wspominać. Teraz dostałem w swoje ręce 2 książki. Pierwsza to Millenium Stiega Larssona (o niej będzie innym razem bo męczę się z nią niemiłosiernie), a druga – właśnie Krótki podręcznik przekraczania granic autorstwa Gazmenda Kapllaniego.

  • RunKeeper


    Na iPhone’a można dostać mnóstwo ciekawych programów. Kategorii jest mnóstwo, trudno byłoby tak z pamięci wymienić je wszystkie. Oczywiście programy są darmowe i płatne, lepsze i gorsze, ale w ostateczności każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Są gry, programy do Facebooka, Twittera, rozmowy na jabberze. Znalazłem nawet program, dzięki któremu mogę dostroić gitarę. Najbardziej zainteresował mnie jeden z programów z kategorii “Healthcare & Fitness”, czyli takiej ogólnie pojętej kategorii sportowo-zdrowotnej.

  • Spartacus: Blood and Sand


    Bardzo lubię oglądać seriale. Nie są to jednak hity z TVP i innych szałowych polskich stacji telewizyjnych. Do moich ulubionych mogę spokojnie zaliczyć takie pozycje jak Firefly, The Tudors, Rome, House M.D czy The Mentalist. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy i przyciągający. Firefly – idealny scenariusz i doskonała gra aktorów, The Tudors, Rome – charakteryzacja, tło historyczne, House, The Mentalist – główny bohater. Od niedawna do tej grupki dołączył nowy serial, a mianowicie Spartacus: Blood and Sand.