Wracam do domu rodziców już niezbyt często, ale zdarza się, że jeśli już się tam pojawię w oczach Ojca pojawia się pewien błysk. Nie są to bynajmniej mordercze zapędy spowodowane tym, że przez 2 tygodnie nie dawałem znaku życia, ani radością, że odwiedziłem rodziców (po 28 latach bardzo możliwe, że mają mnie dość ;-). Ojciec jest instruktorem. Posiada wiedzę, którą przekazuje dalej. Problem polega na tym, że od jakiegoś czasu wszedł w posiadanie komputera. Kiedy więc przekraczam próg, kochany Tata cieszy się, że wreszcie ktoś pomoże zrobić mu prezentację w Power Point…
-
Wunderlist dla iPhone
Od jakiegoś czasu mam mocne postanowienie pisać więcej na blogu. Zacząłem więc szukać dobrego programu do planowania zadań, który pomógłby mi choć trochę opanować listę pomysłów na wpisy i narzucone samemu sobie zadania. Wcześniej korzystałem z apple’owskich Przypomnień, ale z uwagi na dość podstawową funkcjonalność przestały mi wystarczać. Próbowałem również przekonać się do Evernote. Niestety, przeszkadzał mi przerost formy nad treścią i nie potrzebowałem aż tak rozbudowanego narzędzia. Z pomocą przyszedł mi program, do którego kiedyś podchodziłem niechętnie. Teraz wgląda na to, że Wunderlist zagości na moim telefonie na dłużej.
-
Mailbox: Rewolucyjny klient poczty dla iPhone?
Kilka tygodni temu zrobiło się głośno o nadchodzącym nowym programie do poczty elektronicznej dla iPhone. Zdążyłem już o nim zapomnieć, ale na szczęście przypomniał mi o nim swoim wpisem MacKozer. Wtedy aplikacja została przedstawiona jako rewolucyjne podejście do poczty natomiast teraz na stronie twórców pojawiła się możliwość rezerwacji swojej własnej skrzynki. Program zapowiada się bardzo fajnie, a jego wygląd jest bardzo zbliżony do Reeder. Jednak to co ma czynić go rewolucyjnym, to zupełnie inne podejście do tematu poczty.
-
Edward Murphy i jego prawa
Edward Murphy był amerykańskim inżynierem lotniczym prowadzącym prace doświadczalne z zakresu symulacji wypadków lotniczych. Uważał, że jedynym słuszną zasadą w planowaniu jakichkolwiek działań jest założenie, że w trakcie ich realizacji wystąpi najgorszy z możliwych scenariusz. Jest znany dzięki Prawom Murphy’ego, publikacji, w której napisał, że “wszystko co może pójść źle, pójdzie źle”.
Tym razem jednak poszło dobrze. Murphy nie był zadowolony z interpretacji jego wniosków jako “złośliwość rzeczy martwych”. Ja natomiast jestem, ponieważ zabawne w kontekście życia codziennego hasła mogłem wykorzystać w małym ćwiczeniu w PHP. Od dziś macie możliwość odkrycia jednego nowego prawa Murphy’ego wcale go nie szukając. Oto Prawo Murphy’ego na dziś!
-
Moje aplikacje na Mac
Aperture – App Store – apple – Cyberduck – iTunes – iTunes Match – mac – Pixelmator – programy – Reeder – Sparrow – Sublime Text – twitterUżywam Maka już na tyle długo, że zdążyłem wypracować sobie swój własny workflow. Zastanawiałem się czy wziąć pod uwagę programy używane w pracy, ale po krótkiej analizie stwierdziłem, że nie ma sensu. Na komputerze firmowym króluje przeglądarka Safari, Mail (Microsoft Outlook dla Mac to tragedia), Parallels z niewielką domieszką Microsoft Office oraz kilka innych specjalistycznych programów, których starczyłoby na osobny wpis. W domu zajmuję się rzeczami zupełnie innymi, stąd i zestaw programów jest odmienny. Krótka, alfabetyczna lista poniżej zawiera tylko te najważniejsze, których nie mógłbym zastąpić czymś innym i bez których mógłbym uznać mój komputer za bezużyteczny albo denerwujący.
-
Marihuana i sprawa jej legalizacji w Polsce
Z reguły nie oglądam telewizji. Ba, w obecnym miejscu zamieszkania nie mam nawet telewizora. Kiedy jednak nocuję u rodziców, rano, przed wyjściem do pracy, podczas śniadania włączam go jako tło dla porannych czynności. Dzisiaj na TVN24 wyemitowano program “Kropka nad i”, w którym na zaproszenie Moniki Olejnik dyskutowali Kazimiera Szczuka i poseł na sejm Prawa i Sprawiedliwości, Bolesław Piecha. Dyskusja toczyła się dookoła tematu legalizacji Marihuany. Pani Szczuka, jak można się spodziewać była za, pan Piecha zdecydowanie potępiał ten pomysł. Więcej można poczytać i obejrzeć tutaj. Dyskusja była wręcz groteskowa, zaproszeni goście się przekrzykiwali i przerzucali argumentami w stylu “bo tak”. W tym całym jazgocie uderzyło mnie kilka rzeczy, o których postanowiłem napisać.
-
Piano Media, czyli płatne treści w sieci
Na stronie internetowej i facebookowym profilu Piano Media Polska możemy przeczytać, że “prenumerata PIANO pozwala na dostęp w ramach jednego abonamentu, do 119 różnych sekcji i usług, na 42 serwisach internetowych oferujących unikalne treści.” To pierwsza tak duża inicjatywa skupiająca serwisy internetowe 7 różnych wydawców. Pomysł zaiste niezły, zrealizowany z dużym impetem i wprowadzony całkiem sprawnie. Czy jednak Polacy przyzwyczajeni przez lata do darmowych treści w sieci skuszą się na taką ofertę? Czy znajdzie się dostatecznie duża liczba osób, które będą skłonne płacić? Przekonamy się. Dotychczas nie widziałem nigdzie żadnych statystyk, dzięki którym możnaby Piano ocenić.
O co w Piano konkretnie chodzi? Za odpowiednią opłatą, 9,90 zł za tydzień, 19,90 zł za miesiąc lub 199,00 zł za rok otrzymujemy dostęp do płatnych treści na 42 popularnych serwisach i internetowych wydaniach gazet. Wśród nich znajdziemy dużych graczy ogólnopolskich, jak np. Gazeta Wyborcza, Forbes, dziennik Polska czy Polskie Radio, serwisy i dzienniki lokalne, np. Głos Wielkopolski, Gazeta Wrocławska, Gazeta Pomorska. W pakiecie jest też kilka serwisów branżowych i tematycznych, np. Logo24, Muratordom.pl, itp. Pełna lista dostępna jest pod tym linkiem.
-
Przepis na pierniki Mamy Sebastiana
Pierniki mojej mamy były już ozdobą wielu imprez. Nie widziałem jeszcze kogoś, komu by nie smakowały. Sam uwielbiam zjadać je garściami i nigdy nie mogę się powstrzymać. Niektórzy z Was prosili o przepis. Nie wiem, czy taką tajemnicę powinno się zdradzać, ale zapytałem Mamę i nie miała nic przeciwko. Podaję więc recepturę, według której moja Mama wypieka pierniki.
Oto potrzebne składniki:
-
Dlaczego nie kupuję w polskich sklepach internetowych
Nigdy nie byłem przesadnie oszczędny i to co zarobiłem chętnie wydawałem w sklepach. Od paru lat jest jeszcze łatwiej wydawać pieniądze z powodu dużej dostępności przeróżnych sklepów internetowych. Od jakiegoś czasu, a dokładniej od czasu poznania Katarzyny moje nawyki zakupowe zmieniają się. Staram się nie wydawać pieniędzy pochopnie i na rzeczy zbędne. Wiąże się to oczywiście również z szukaniem promocji, wyprzedaży czy też najtańszego sklepu.
Można długo przebierać w ofertach licznych sklepów internetowych lub poszukać okazji na dużym pomarańczowym portalu, ale ja uważam, że to się nie opłaca. Od dłuższego czasu nie kupuję w Polsce. Dlaczego? Bo w porównaniu do krajów Europy zachodniej zarabiamy śmiesznie mało, a towary niejednokrotnie kosztują więcej niż np. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Austrii czy Hiszpanii. Przykład? Bardzo proszę.
-
To boldly go where no man has gone before
Oryginalna seria Star Trek z lat 60-tych może Cię wprawić w niezłe zakłopotanie. Na początku będziecie chcieli się śmiać. Dziwne dialogi, beznadziejne efekty specjalne. Są też komputery z wajchami, lampkami i malutkimi lub w ogóle bez ekranów. Nie takie podróże kosmiczne zapewne oczekiwaliśmy oglądać na naszych ekranach. Ale może niektórzy z nas są za młodzi, żeby zrozumieć dlaczego ten kiepsko wyglądający serial tak wciąga. Star Trek nie można oceniać po tym jak wygląda. W latach 60-tych podróże kosmiczne raczkowały. Rosjanie w 1961 wysłali na orbitę Yurija Gagarina. W 1969 Neil Armstrong i Buzz Aldrin wylądowali na księżycu. A w Star Trek w 1966 scenarzyści wykorzystali długie kosmiczne podróże. Są statki kosmiczne poruszające się z prędkością światła i szybciej, komunikacja bezprzewodowa na ogromne odległości, lasery, bardzo rozwinięta medycyna. A to dopiero początek. Scenarzyści próbowali nawet na potrzeby serialu przewidywać przyszłość rodzaju ludzkiego (np. III Wojna Swiatowa w latach 1990-tych, rządy genetycznie zmodyfikowanych ludzi).
