Nowy rok kopie już nas po dupach pełną parą, a ja wciąż nie zdążyłem podsumować zeszłego. Naprawiam więc ten błąd i spieszę z krótkim streszczeniem tego, co wydarzyło się w roku 2016.
-

Raceblade Pro – prawie idealne błotniki na szosę
Sorry, ale taki mamy klimat i czasami musi u nas popadać. Niestety, odnoszę wrażenie, że ostatnio drogi są mokre dość często i rower praktycznie codziennie nadaje się do mycia. A przecież wszyscy wiedzą, że jestem leniwy…
-

Moje ulubione kanały na YouTube
Bike Radar – Cycling Maven – Cycling Weekly – GCN – Lock Lab – Primitive Technology – rower – sport – SzajBajk – szosa – The Col Collective – YouTubeTak się składa, że jestem wyjątkowo wybredny jeśli chodzi o subskrybowanie czegokolwiek w sieci. Kanały na YouTube również nie wymykają się z tego schematu. Oto kilka “programów”, o których z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że oglądam je regularnie.
-

Czasami warto zapłacić więcej
Miałem błotnik Ass Saver zanim to było modne. A dokładniej, zanim zaczął go używać Peleton. Na rynku jest mnóstwo tańszych odpowiedników, a jednak jest coś co sprawia, że za każdym razem jestem skłonny wydać cztery razy więcej pieniędzy i czekać tydzień na jego dostawę.
-

Przyszło nowe, czyli 2016 Canyon vs. 1979 Motobecane
Przez blisko dwa lata, osiem tysięcy kilometrów z dużą radością jeździłem rowerze szosowym wyprodukowanym ponad trzydzieści lat temu. W końcu musiał jednak nastąpić ten czas, kiedy praktycznie zabytkowy Motobecane podda się i ustąpi miejsca swojemu następcy.
-

Rowerem dookoła dziecka…
Teraz, gdy zostałem tatą wszystko wywraca się do góry nogami. Chyba powoli mija czas, kiedy po pracy mogłem pojechać na rowerze gdzie tylko chciałem i wrócić cztery godziny później. No ale jakoś trzeba jeździć dalej…
-

Oakley Jawbreaker z Aliexpress
Muszę przyznać, że nie jestem wielkim fanem okularów przeciwsłonecznych. Wolę uparcie mrużyć oczy niż zasłaniać je czymkolwiek. A jednak, na rowerze nie ruszam się bez nich ani przez chwilę, bo jak wieje w ryj, to niech chociaż nie wieje w oczy.
-

Tradycyjny wpis o tym, że dawno nic nie pisałem…
Co jakiś czas na tym blogu pojawia się wpis, w którym podsumowuję co działo się u mnie i wyjaśniam, dlaczego dawno niczego nie napisałem. Nie zawiodę Was i tym razem. Oto kolejna reaktywacja!
-

Clug – sposób na przechowywanie roweru w domu
Przechowywanie roweru w mieście bywa często problematyczne. Na dworze rdzewieje, z piwnicy mogą ukraść. Ja swój za każdym razem wnoszę na 3 piętro i trzymam w domu. Dzięki nowemu, sprytnemu gadżetowi stało się to dużo prostsze.
-

L’Eroica 2015
Deszcz, błoto i skrajne wyczerpanie, tak w skrócie mógłbym podsumować nasz ostatni wypad do Włoch. A jednak, udział w L’Eroica był jedną z największych radości kończącego się roku. Tak dużą, że w przyszłym roku chcemy jechać ponownie.

